Król jest nagi
w bajce okrzyk dziecka sprawę ‘politycznej poprawności’ wyjaśnił i było pozamiatane. W realnym życiu bywa gorzej… Przytaczam poniżej fragmenty newslettera z CitizenGO
Caroline Farrow została znienawidzona przez lobby transseksualistów w marcu tego roku, kiedy lokalna policja zaczęła prowadzić dochodzenie w jej sprawie po tym, jak nasza działaczka opisała operację zmiany płci przeprowadzonej na 16-letnim chłopcu jako „kastrację, okaleczenie i wykorzystywanie dzieci”.
Caroline skrytykowała decyzję Susie Green, dyrektor grupy lobbystycznej transseksualistów, która zgodziła się na przeprowadzenie operacji zmiany płci u swojego syna w dniu jego szesnastych urodzin. Green zabrała w tym celu syna do Tajlandii, ponieważ operacja była nielegalna w Wielkiej Brytanii. Widząc szeroką reakcję opinii publicznej, władze tajskie były tak zszokowane, że wkrótce potem zdecydowały o zakazie przeprowadzania operacji zmiany płci u dzieci i osób poniżej 18 roku życia.
Wtedy to właśnie Caroline musiała po raz pierwszy stawić się w tej sprawie w sądzie.
Mimo że policja postanowiła nie podejmować zarzutów Susie Green przeciwko Caroline, inny agresywny transpłciowy aktywista, Stephanie Hayden, postanowił ją zaatakować i skierował przeciwko niej falę hejtu na kilku platformach społecznościowych.
Caroline zaczęła otrzymywać ogromną liczbę agresywnych wypowiedzi w wielu mediach społecznościowych. Napisano o niej wiele postów zawierających niebezpieczne groźby, również na tle seksualnym, które dotykały także jej rodzinę i jej małe dzieci.
Komentarze były bardzo brutalne, a większość z nich zawierała także obsceniczne i wulgarne uwagi.
Ale nie był to jeszcze koniec zemsty.
Rodzina Caroline zaczęła być nękana również poza siecią.
Do ich domu osiem razy dziennie potrafiły przychodzić niezamówione dostawy jedzenia.
Otrzymywali także potwierdzenia zakupu online towarów, których nigdy nie zamawiali.
Oczywiście firmy dostawców oczekiwały, że Caroline za to wszystko zapłaci.
Następnie mąż Caroline został anonimowo zgłoszony na policję z podejrzeniem „znęcania się” nad swoimi pięcioma pociechami. Policja i urzędnicy przybyli do domu Caroline, chcąc przesłuchać dzieci - to koszmar dla każdej rodziny - jednak szybko ustalono, że nic takiego w rzeczywistości nie miało, i nie ma miejsca.
Co więcej, aktywiści zdobyli numery telefonów i adresy e-mail rodziny, czym spowodowali niemałe stres w ich życiu, w tym także traumatyczne doświadczenia dzieci.
Przerażona, że groźby zostaną zrealizowane, Caroline postanowiła odpowiedzieć swoim prześladowcom w mediach społecznościowych, prosząc po raz kolejny, by zostawili ją w spokoju.
Wówczas to transpłciowy aktywista, Stephanie Hayden, przyjechał do jej domu, aby doręczyć jej pozew w związku z domniemanym nękaniem, wykorzystując w ten sposób postępowanie procesowe, by dodatkowo ją zastraszyć.
Caroline miała tylko dwa dni na znalezienie prawników i przygotowanie linii obrony. To okazał się za mało, albowiem sędzia na rozprawie dał bezwarunkową wiarę Stephanie Hayden i orzekł, że Caroline odnosząc się do płci Stephanie niezgodnie z tą, która jest określona prawnie, dopuściła się obrazy. Zabronił jej także jakiegokolwiek wypowiadania się na temat tej transpłciowej osoby.
Jak zwykle w takich sytuacjach, wśród narzędzi wroga są także kłamstwa.
W następstwie tego orzeczenia Stephanie Hayden pozwał Caroline na kwotę 100 000 funtów i stara się, aby w ten sposób miał miejsce precedens w prawie brytyjskim. Ma on w skrócie polegać na tym, że tzw. “misgendering”, czyli określenie czyjejś płci niezgodnie ze stanem prawnym, stanie się nielegalne i będzie mogło być podstawą do roszczeń odszkodowawczych oraz żądania odpowiedzialności karnej.
Zrujnowanie finansów rodziny Caroline, wychowującej pięcioro dzieci, nie jest wystarczająco satysfakcjonujące dla Stephanie Hayden. Aktywista usiłuje teraz doprowadzić do wyroku ograniczenia wolności dla naszej Dyrektor CitizenGO z powodu rzekomego złamania nakazu sądowego oraz okazanej pogardy wobec sądu, jaką miały być jej rzekome wypowiedzi na prywatnym forum dyskusyjnym!
Nasza odważna działaczka Caroline Farrow nigdy nie powinna cierpieć prześladowań i nękania tylko dlatego, że śmiała powiedzieć prawdę.
Jednak w rzeczywistości musi zmierzyć się teraz z horrendalnymi kosztami procesowymi, aby bronić się przed okrutnymi atakami, mającymi charakter zemsty lobby transgenderowego.
Caroline Farrow, nękana sądowo, (…) miała w zeszłym tygodniu polecieć do Orlando na Florydzie. Planowaliśmy tam, dostarczyć wspólnie pół miliona podpisów do siedziby koncernu Disneya, przeciwko gejowskim paradom w jego parkach rozrywki na całym świecie.
Kiedy Caroline próbowała odprawić się na lotnisku w Londynie agent poinformował ją, że przy jej nazwisku pojawił się w systemie tzw. alarm bezpieczeństwa, w związku z czym odmówiono przyjęcia jej bagażu i poinformowano, że w procedurze ESTA (automatycznego zwolnienie z obowiązku wizowego dla podróżnych udających się do USA) jej wcześniejsza autoryzacja została anulowana.
Stało się tak, mimo że na długo przed przybyciem na lotnisko, procedura ta została w całości zakończona i zatwierdzona.
Caroline nie tylko nigdy nie była skazana za żadne przestępstwo, ale też nigdy nie postawiono jej jakichkolwiek zarzutów w żadnym postępowaniu, więc wydawałoby się, że nie ma najmniejszego powodu, by odmawiać jej prawa do wyjazdu z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych. Ci sami transseksualni aktywiści przechwalają się teraz w mediach społecznościowych, że to oni złożyli donosy na Caroline do ambasady USA w Londynie, w celu unieważnienia jej procedury ESTA. Co jak widać okazało się całkowicie skuteczne.
Sytuacja Caroline jest zatem o wiele poważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej potrafiłem sobie sobie wyobrazić.
A prawda jest też taka, że jest to otwarty atak nie tylko na Caroline, ale na nas wszystkich.... próba zastraszenia i zamknięcia ust wszystkim obywatelom, którzy odważą się kiedykolwiek wystąpić przeciwko transseksualnemu lobby.
Komentarze
Prześlij komentarz